czwartek, 15 marca 2012

rozdział 11

-Wszystko było nie tak jak powinno, Kuba nie jest wcale taki jak sobie wyobrażałam... Ale to miało być inaczej! nie miało się skończyć na głupiej grze w butelkę i wyznaniu prawdy! -Myślałam , miałam ochotę powiedzieć to na głos. Emilia, opanuj się. Jakoś to wyprostujesz...

-A więc? -Powiedziałam sięgając po chusteczkę.
-On nie chciał , uwierz...
-Gdyby nie chciał nie zrobiłby tego co zrobił! -Wstałam , spojrzałam na półkę stało tam zdjęcie moje i Kuby z moich 16tych urodzin. Rzuciłam nim o ścianę.
-Cholera jasna Emi! Opanuj się co?
-A on się opanowywał kiedy pieprzył tę lafiryndę?! -Powiedziałam bez zastanowienia.
-Emilka! Opanuj się do cholery. Nie będę powtarzać! Nie pozwalasz sobie pomóc, wyjaśnij to z nim.
-Nie chcę go widzieć. -Mówiłam to z goryczą na ustach. Ale dlaczego? Ja go kocham nadal.
-Rozumiem. Ale nie kłam...
-Nie.. -Nie mogłam skończyć zdania. Nie dałam rady. Usłyszałam tylko jak drzwi się otworzyły. Poczułam na sobie ten dotyk , dotyk anioła. Byłam pewna że to ten którego kocham . Ten którego nie opuszczę. Odruchowo złapałam się za ramiona by dotknąć jego zimnych rąk. W miejscu ścisku nic nie było. Tak to tylko kolejne przywidzenie. Nie chcę tak. Ja chcę znów go zobaczyć! Znów poczuć woń jego perfum! I znów zatracić się w jego spojrzeniu. To wszystko przeze mnie.
-Emi... -Dominik podszedł do mnie i przytulił. Został mi tylko on... Tylko. Ale dlaczego?...
-No właśnie "dlaczego"? -Powiedziałam czując zimne łzy spływające po moich policzkach.
-Emi takie jest życie nie przejmuj się. Rano wszystko się wyjaśni.-Mówił to w taki sposób ciekawy sposób. Zasnęłam, nie wiem kiedy ale zasnęłam. Dominik odniósł mnie do łóżka a sam poszedł w kierunku drzwi.
-Dominik?-Mówiłam zaspanym głosem.
-Cii... Śpij... Rano wszystko się wyjaśni...


Jasne promienie przedzierające się przez zasłony dawały o sobie znać.
Myśl o tym co dziś będzie się działo nie dała mi nadziei na lepszy poranek. Już wiedziałam jak to wszystko się skończy. On pójdzie własną drogą a ja własną. Miłość ? Tak teraz nazywa się ranienie i zdradzanie ludzi? Dawanie im nadziei i opuszczanie po zaledwie chwili?! Tak to w 21 w. jest miłość! Poznawanie się przez internet... Spotkania które mają dać jakaś nadzieję. To jest miłość? Nie.. Miłość jest wtedy kiedy przechodząc ulicą koło człowieka wiesz że to ten, chcesz sie zatrzymać ale nie możesz. Jakaś siła mówi że musisz iść dalej pokonaj tą barierę. Kubę poznałam na koncercie. To dziwne ale wtedy gdy go zobaczyłam poczułam jak coś mnie ostrzega przed nim . Szkoda że nie posłuchałam...

-Emi śpisz? -Usłyszałam głos Dominiki. Dobiegał z za drzwi.
-Nie, wejdź.
-Rozumiem że teraz nie chcesz myśleć o tym co się wczoraj stało.
-Tak..
-Co powiesz na zakupy?...
-Dobrze ale weźmiemy Łucję i Dominika .
-Okey . Ubieraj się a ja poczekam w kuchni. -Powiedziała radosnym głosem.
-Um? Ale w co?...
-No dobrze maszkaro, idź się ogarnij a ja znajdę jakieś ciuchy...

Podreptałam w stronę łazienki. Odkręciłam kran i czekając aż woda naleje się do pełna myślałam... Nigdy jeszcze nie byłam na zakupach z powodu rozpaczy... Dalego więc miałabym iść teraz? Podeszłam do szafki wyciągnęłam z niej płyn do kąpieli i szampon. Natknęłam się na tabletki uspokajające łyknęłam jedną nie zapijając. Kaszlnęłam dwa czy trzy razy. Ściągnęłam wczorajsze ciuchy i wrzuciłam do kosza na pranie. Weszłam do wanny i tak jakby nigdy nic pogrążyłam się w kąpieli. Ciepła woda koiła mój ból w sercu. Gdy tylko zaczęła stygnąć wróciłam do świata żywych. Wyszłam z wanny i wytarłam się . Wysuszyłam włosy i skierowałam się w kierunku drzwi. Dominika pełna entuzjazmu podała mi czerwone rurki, luźną białą bluzkę z nadrukiem , czarne trampki , parę bransoletek i bandanę. Jak zwykle poszłam do łazienki przebrałam się i umalowałam. Wyprostowałam włosy, nałożyłam bandanę i już byłam gotowa ale w drzwiach stanęła Łucja była cała zapłakana.
-Emilka! -Krzyknęła a oniemiała Dominika podeszła do niej.
-C-co się stało skarbie... -Podeszłam do niej podobnie jak Dominika.
-Nasza mama ona...

poniedziałek, 13 lutego 2012

mhm

Na blogu tutaj mało się dzieje a dlaczego? Bo Rika nie ma weny. A dlaczego? Bo mój umysł się skupia na czymś innym. -Tak więc mam dość sporo spraw na głowie nie koniecznie ważnych ale coś tam jest nie? jak na razie rozdziałów się nie doczekacie

sobota, 11 lutego 2012

rozdział 10

Gdy dojechaliśmy na miejsce impreza trwała już dobrą godzinę. Już na wejściu przywitała mnie Dominika. Doszliśmy do reszty. Spotkałam ludzi z ekipy których nie widziałam od zakończenia roku. Oczywiście opary alkoholu przyciągnęły mnie do siebie i po chwili nie wiedziałam co jest fikcją a co prawdą. Tańczyliśmy wszyscy jak zawsze razem nigdy się nie rozstawaliśmy. Ludzi przybywało i przybywało. Kiedy liczba zaczęła stopniowo maleć poszłam z resztą do pokoju Dominiki. Wygoniliśmy jakąś całującą się na jej łóżku parkę i zaproponowałam grę w butelkę. Wszyscy się zgodzili.

-Ja pierwsza. -Powiedziałam i chwiejnym krokiem podeszłam do ludzi. Usiadłam i zakręciłam.
-O nie!-Usłyszałam głos Dominiki. Wypadło na nią . -Zakręć jeszcze raz proszę, proszę, proszę!
-Nie! Pytanie czy zadanie?
-Eh... Pytanie.
-Hmm. Czy darzysz kogoś z tego pokoju czymś więcej niż przyjaźnią? -Powiedziałam i zaśmiałam się w duchu.
-Eh. Tak.-Chłopcy spojrzeli na nią jak na chorą umysłowo.Jeszcze jakąś chwilę trwałą cisza. -Dobra teraz ja.- Zakręciła tym razem wypadło na Dominika. Dominik chwilowo zaniemówił.
-Ehem. Zadanie.
-Dobra. Pocałuj Emilkę.-Wszyscy patrzyli na Dominikę jak na jakąś pojebaną.
-Ej ale to moja siostra bez przesady. -Powiedział a ja zachichotałam pod nosem.Po chwili przybliżyłam się lekko.
-Dobra raz się żyje. Choć tu braciszku. Pocałunek nic nam nie zrobi. -Powiedziałam i wybuchłam śmiechem. Dominik przysunął się do mnie po czym złożył namiętny pocałunek na moich ustach. Kuba patrzył na mnie z pod byka i tak samo na Dominika po chwili jednak mu to przeszło. Przynajmniej tak myślałam
-Teraz ja tak? -Powiedział Dominik i wytarł usta rękawem.
-Dzięki.- Powiedziałam cicho i nikt nie usłyszał.
-Noo. -Powiedziała Pamela.Dominik zakręcił. Muzyka stale zagłuszała nas. Jednak my nadal się śmialiśmy chyba wszyscy poszli ale jakoś się nie przejmowaliśmy.
-No super. -Powiedział Michał.
-Nie martw się ty nie będziesz musiał całować Dominiki . -Powiedział po czym wszyscy wybuchli śmiechem.
-Dobra chcę zadanie.
-Widzisz ten balkon? Masz tam wyjść i wykrzyczeć "kocham cię Pamelo". -Pamela zaczerwieniła się .
-Och nic takiego. -Powiedział Michał.
-Poczekaj nie skończyłem. Któreś z nas może to wszystko nagrać kamerą Dominiki i wstawić na fejsa.
-Ech no dobrze. -Wykonał swoje zadanie wszystko nakręcił Kuba a my się patrzyliśmy to an Pamelę to na niego.
-Teraz ja. -Zakręcił.
-Pytanie. -Powiedział Kuba.
-Czy zdradziłeś kiedyś Emilkę?-Wszyscy po za mną znali odpowiedź.
-Szczerze?
-Tak.
-T-tak.-Powiedział.
-Dziękuję. -Wyszłam z Domu. Słyszałam jakieś wołania ale nie reagowałam. Zdjęłam szpilki i biegłam. Biegłam jak najdalej. Nie chciałam go znać. Gdyby Daniel żył. On by mi czegoś takiego nie zrobił. Dostałam esa od Dominika. "Poczekaj w parku na Zielonej okey?" Odpisałam mu "Dobra -.- ". Po czym udałam sie do parku. Usiadłam na ławce szpilki postawiłam obok i czekałam.
-Jestem.
-Taa -Powiedziałam zniechęcona. Za nim stała Pamela i Michał.
-Wytłumaczyć ci? -Powiedział bezinteresownie Michał.
-Taa poproszę.
-Kiedy wyjechałaś nad morze Kuba poznał Pamelę właściwie wszyscy ją znaliśmy po za tobą. On się w niej zakochał i się spotykali . Pamela wiedziała że ma dziewczynę. Ale jakoś jej to nie przeszkadzało . Kiedy przyjechałaś udawaliśmy że nic się nie stało.
-Kurwa nic się nie stało? Nic? Dziękuję za takie nic. Ja was traktuję jak najlepiej mogę a wy mi tu takie scenki odgrywacie? Nie no dzięki!- Pobiegłam w stronę domu dzieliło mnie jakieś 3 ulice gdy doszłam ,otworzyłam drzwi i sprawdziłam czy wszystko dobrze zaczęłam płakać . Nie chciałam tak żyć .
-Dlaczego nie ma ze mną Daniela?! Ja nie chcę żyć! - Krzyczałam sama do siebie . Po czym uświadomiłam sobie że nie jestem sama w tym domu. Do mojego pokoju wszedł Dominik.
-Mogę?
-T-taak... -Powiedziałam przez szloch.




Dedyk dla : Jull
Pisane przy: The GazeTTe -Reila

czwartek, 9 lutego 2012

rozdział 9

-Tęskniłyście? -Powiedział wstając z fotela i przytulając mnie.
-Tępak. Nie widziałam cię trzy lata!
-Jak tu nie tęsknić ? -Powiedziałam z ironią w głosie.
-Siostrzyczko?
-Taak? -Powiedziałam razem z Łucją.
-Może inaczej... Starsza siostrzyczko?
-No?- Powiedziałam odpisując na esa od Dominiki . Wieczorem zapowiadała się u niej impra.
-No to do konia możesz mówić. -Powiedział zabierając mi telefon.
-Taa ale co chcesz?
-Masz jakieś plany na wieczór?
-Impreza u Dominiki.-Powiedziałam błądząc wzrokiem po nieogarniętym pokoju.
-Ojej a jak myślisz? Dominika przygarnie biednego chłopczyka który właśnie wrócił z Japonii i ma mały prezent dla niej i dla wszystkich?-Powiedział a ja w jednej chwili znalazłam się koło jego torby. Zachichotałam gdy ujrzałam że się do mnie zbliża. Łucja nadal siedząc na łóżku i śmiejąc się do siebie podeszła do niego i rzuciła mu się na plecy.
-Nie będziesz mi tu łaskotał mojej siostry beze mnie!- Krzyknęła śmiejąc się podeszli do mnie a ja skuliłam się przy ścianie.
-Darujemy jej?
-Poczekaj. -Powiedziała Łucja i zginęła w mojej łazience.
-C-co ona...- Nie zdążyłam dokończyć i byłam mokra. Pobiegłam za Łucją na dwór, widok musiał być komiczny byłam cała mokra i biegałam za małą dziewczynką. No może nie taką małą Ona ma w końcu 14 lat. Przestałam biec i weszłam do domu wyjęłam ze schowka pieniądze i krzyknęłam do Dominika że idę na zakupy i że jak chce to niech idzie ze mną. Po paru sekundach stałam z nim przed domem. Zabrałam od niego swój telefon żeby zamówić taksówkę i napisać do Dominiki że przyjdę z nim.Potem dostałam esa od Łucji że nocuje u koleżanki. Zgodziłam się. Po zakupach wróciłam do domu.
-To był udany dzień!- Rzuciłam się na łóżko.
-Muszę przyznać ze też super się bawiłem. -Powiedział znikając w drzwiach swojego pokoju. To dziwne nie mieszka tu tak długo a nadal ma tu swój przytulny i ciepły kont. Ubrałam się w niebieską spódnicę tzw. bombkę czarną bluzkę na ramiączkach pierścionek z niebieskimi brylancikami, czarną połyskująca torebka, jedną czarną bransoletkę i dwie niebieskie, czarne szpilki bardzo ładnie spajały całość. uczesałam i wyprostowałam włosy po czym zastałam Dominika gotowego do odjazdu. Był ubrany w białą bluzkę z krótkim rękawem na to koszula w czarno fioletową kratę ciemne rurki i jego zajebista fioletowa czapka. Zamknęłam dom i odjechaliśmy.



________________________________________
Przepraszam że tak krótko ale
jestem chora i nie mam siły pisać . :c

sobota, 4 lutego 2012

8 rozdział

-Bo ja Kocham Kubę, i nie chciałam by był raniony przez osobę taką jak ty. - Powiedziała z dominiacją w oczach.
-No to ciekawe moja droga. Chcesz mi zrujnować związek przez swoje zauroczenie moim chłopakiem?! Niee aż słuchać mi się nie chce. -Odeszłam od niej. Powoli zasypiając w namiocie usłyszałam brzęk telefonu.
-Taa?-Powiedziałam dziwnie obojętnym tonem.
-Emilia?
-Taa a z kim mam przyjemność.
-Dominik. Mówi ci to coś?
-Dominik?!- Podniosłam się z posłania i drgnęło mną coś.
-Tak Dominik. Och Emilia jak cieszę się że cię słyszę! Właśnie jestem w Zielonej Górze co ty powiesz na to żeby się spotkać?
-Dobrze czemu nie . Mam nadzieję że pamiętasz mój adres.
-Tak i to dobrze . -Powiedział z rozbawieniem w głosie.
-Jutro wracam do domu spotkamy się u mnie o 13 dobrze?
-Dobrze a teraz już dobranoc muszę kończyć. -Powiedział z troską w głosie.
-Dobranoc. -Powiedziałam i zachichotałam jak dziecko. Przycisnęłam czerwoną słuchawkę i czekałam aż nadejdzie błogi sen.
Rano obok siebie zamiast Dominiki zastałam Kubę, spał jak niemowlę. Bardzo mnie to cieszyło powoli pozbierałam większość swoich rzeczy, ogarnęłam włosy w niedbałego koka i obudziłam Łucję. Jako że mama się nią nie zajmuje postanowiłam z nią pogadać jak odpowiedzialna siostra. Zabrałam ją na spacer z początku szłyśmy w ciszy ale ona ją przerwała.
-Em?
-Tak? -Powiedziałam troskliwie patrząc się na niebo.
-Co chciałaś, chyba po coś mnie tu przyciągnęłaś nie?
-Tak chciałam z tobą pogadać o typowo babskich sprawach. -Powiedziałam a kątem oka ujrzałam że siostra patrzy na mnie jak na psychicznie chorą idiotkę.
-W dupie ci się poprzewracało?- Powiedziała śmiejąc się.
-Może, a co jeśli tak?
-To...
-No właśnie sama nie wiesz.
-Oj weź przestań. -Usiadłyśmy na trawie obie zbierałyśmy wszystkie myśli w jeden piękny wianek. Rozmowa się nie kleiła ale co z tego nie potrzebowałyśmy słów . Od dziecka dobrze się bawiłyśmy patrząc w niebo i rozmyślając . Czasem tylko wymieniłyśmy parę słów. Nasze relacje się popsuły gdy ojciec umarł na raka . Ja znalazłam ukojenie w muzyce a mama w alkoholu. Obie zapomniałyśmy o Łucji. a właśnie . Łucja. Z kont wzięło się to imię? Matka niegdyś była wierząca i a jej patronką była właśnie św.Łucja obiecała sobie że nazwie tak swoją drugą córkę. Chyba jeszcze nie wspomniałam że mamy też brata a jest nim właśnie Dominik wysłałam do niego esemes'a. " Dominik wezmę ze sobą Łucję dobrze?" Po chwili odpisał. "Jasne będziemy się świetnie bawić. Cieszę się na to spotkanie dziękuję ci Emi. ;)" Uśmiechnęłam się sama do siebie nawet nie zauważyłam kiedy odeszła ode mnie Łucja. Postanowiłam pójść do Sebastiana w celu pożegnania się .
-Cześć. -Powiedziałam do chłopaka siedzącego na trawie . -Mogłabym poprosić cię o numer kom.?
-Jasne . -Podając kolejne cyfry uśmiechał się . Pożegnali się po czym Emilia odjechała wraz ze znajomymi , chłopakiem i siostrą do domu . Przez całą drogę nie zamieniła z Kubą ani słowa. Cieszyła się na spotkanie z Dominikiem ale była zła na Pamelę . Gdy już doszłam do domu i ominęłam śpiącą matkę w pokoju zastałam Dominika.
-Cześć. -Powiedziałam.
-Heej! -Krzyknęła Łucja rzucając mu się na szyję .

środa, 1 lutego 2012

rozdział 7

Gdy rano wstałam nie miałam ochoty rozmawiać z Sebastianem. Chciało mi się płakać. Słońce raziło mnie po oczach niemiłosiernie. Było gorąco i parno. Podbiegłam na molo. Nie wiem w jakim celu, czułam się tak jakby Dawid był po drugiej stronie jeziora. Czułam się tak jakby dzieliła nas tylko przestrzeń, woda ,powietrze i Domi. Nawet jeśli Sebastian tak naprawdę jest Dawidem to będzie z Dominiką. Usiadłam na krawędzi drewnianego mola.Tuż po tym jak usiadłam obok mnie pojawiła się Pamela.

-Emi... Ja nie wiem czy to ten sam człowiek.
-Rozumiem jednak warto to sprawdzić czyż nie?
-Masz rację. -Powiedziała cicho.
-Przypilnuj żeby Kuba się o niczym nie dowiedział. Dobrze?
-Dobrze... -Powiedziała ale tak jakby na siłę.
-Łucji też przypilnuj. I Michała.

W tym momencie podbiegła Domi wiedziałam co to znaczy . Zabrałam torbę i poszłam z przyjaciółką leśną ścieżką. Czułam się tak jakby za chwilę miałam trafić do sali egzekucyjnej. Czułam wiatr we włosach i na ciele. Nieprzyjemne uczucie. Nie zdążyłam się obejrzeć a byliśmy już przy drewnianym domku. Na trawie siedział Sebastian.

-H-heej. -Powiedziała Dominika i spuściła głowę.
-Cześć Dominiko. -Opowiedział ciemnowłosy Sebastian.
-Sebastianie. Przyszłyśmy cię o coś zapytać.
-A mianowicie?
-O to czy...
-Wiesz co zdarzyło się tu rok temu?- Przerwała mi Dominika. Spojrzała w jego oczy i usłyszałam tylko lekkie jęknięcie i płacz.-Przepraszam. -Usiadła na ziemi a po jej jasnych policzkach słynęły łzy.
-Tak wiem mój Brat zginął. -Zamarłam. Dominika wstała. Patrzyłyśmy na Sebastiana jak na idiotę, Kretyna i chorego psychicznie człowieka. To wszystko by wyjaśniało.
-Dawid miał brata?- Oczy Dominiki wyglądały jak nie jej całe gniewu i zarazem smutku.
-Tak mnie. -Nie wiedziałam co zrobić . Podeszłam i przytuliłam go. Na moje nieszczęście podszedł do nas Kuba. To było gorsze niż scena z horroru. Bałam się co teraz powie. Mam mu się tłumaczyć? Że to tylko znajomy?
-Więc jesteś bratem Dawida. Już rozumiem czemu Emilka tak zareagowała. Wybaczam jej ale ty trzymaj się z daleka od niej. -Te słowa rozszarpały mi serce. Kuba złapał moją rękę i pociągnął w swoją stronę. Ja zachowałam się jak dziecko i pokiwałam głową na nie.
-Emilka?
-To mój przyjaciel Kuba. Chcę żeby zastąpił mi Dawida chociaż to niemożliwe. -Dominika popłakała się. - Nie zabronisz mi.
-Rozumiem. -Odparł Kuba i przytulił mnie.
-A ja to co pies? -Usłyszałam głos Sebastiana. -Nikt tu mnie nie pytał czy mam zamiar się z kimś kolegować a co dopiero przyjaźnić?!
-Przepraszam Sebastianie. -Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Zaprosiliśmy go na ognisko. Wszystko pięknie ładnie ale dlaczego Pamela nie zatrzymała Kuby.

-Pamela?- Podeszłam do dziewczyny siedzącej na molo.
-Tak?
-Możemy pogadać?
-No...
-Podoba ci się tu?-Powiedziałam z uśmiechem
-Tak. -Potwierdziła i oparła się o mnie.
-Mogę cię zapytać dlaczego nie zatrzymałaś Kuby ?...
-Ech a czy to ważne?
-Tak...
-No więc bo ja...

wtorek, 24 stycznia 2012

rozdział 6

Spojrzałam w niebo jak kiedyś... Dawid był chłopakiem Dominiki, ciągle jej zazdroszczę i współczuję. Spotykałam się z Dawidem gdy ten był jeszcze w związku z Dominiką. Pewnej nocy gdy postanowiliśmy pojechać nad jezioro, stało się coś strasznego. Dominika przyłapała mnie i Dawida jak się całujemy. Ze łzami opadła na ziemię. Dawid biegł przed siebie. A ja nie wiedziałam co zrobić. Pobiegłam za nim gdy tylko do Dominiki dobiegła reszta. Lecz nie zdążyłam widziałam tylko jego cień wpadający do wody. Zamarłam miałam dość życia. Nie miałam dla kogo żyć. Jedyna myśl która przebiegła mi po głowie to żyletki. Miałam kilka w torbie. Wzięłam wówczas torbę i pobiegłam na tę polanę na której siedzę teraz czułam że ktoś mnie obserwuje. Ale nikogo tam nie było. Wyjęłam mały mieniący się przedmiot i już miałam przejechać nim po skórze gdy ktoś złapał mnie za ramię. i wypowiedział pamiętne słowa. "Jeśli kochasz to nie rań, a jeśli ranisz to nie kochaj...". To był werset z mojego pamiętnika nie wiem kto i jakim prawem go czytał ale miał rację. Nie powinnam. Zapomniałam o dotyku ale gdy puścił poczułam ból. Nie fizyczny tylko psychiczny. Straciłam go...

-Cholera straciłam go!- Krzyknęłam na głos.
-Em już dobrze. -Usłyszałam głos Dominiki.
-Domi ty nadal jesteś zła za to co zrobiłam.
-Emi jesteśmy przyjaciółkami nie jestem zła. -Poczułam ciepło. Tak ona mnie przytuliła. To było cudowne czułam się jakby to przytulał mnie Dawid. Może temu że on zawsze pachniał perfumami Domi? Sama nie wiem.
-Dziękuję ci Domi...-Nawet nie dostrzegłam kiedy odeszła od nas Pamela.
-Co się stało tak dokładnie? Pamela zapewne ci mówiła.
-Tak.
-A więc?
-Ona widziała go.
-Go? czyli kogo?... -Głos Dominiki stawał się coraz bardziej poważny.
-Dawida...-Łza kapnęła z policzka Domi na zimną ziemię.
-Ale on nie żyje!
-Wiem.
-Ona kłamie , ona nic nie wie!
-Mi też ciężko w to uwierzyć może warto to sprawdzić?
-Ja mam pewność że ona kłamie ale masz rację.

Postanowiłyśmy następnego dnia pogadać z Sebastianem. Dziwnie się czułam na myśl że mam z nim rozmawiać przecież to nie realne równie dobrze mogła pójść porozmawiać z nagrobkiem. Miałam w sercu taką nadzieję jak na jego tak zwanym pogrzebie. Miałam nadzieję że on żyje że to Dawid. Moja miłość.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

rozdział 5

-Kocham cię. -Szepnęłam patrząc w oczy Kuby.
-A ja ciebie.- Powiedział a Łucja nie mogła się powstrzymać od kolejnego zdania.
-Tylko się nie całujcie. Brr to obrzydliwe.-Szepnęła mi do ucha.

...

-Pamela jak myślisz wysoko stąd? -Powiedział Michał do dziewczyny. Wydaje mi się że był w niej zakochany ale co ja tam wiem ja miałam Kubę a on mnie i to się liczyło.
-Nie wiem. Ale poczekaj. -Dziewczyna zdjęła buty ,wisiorek i zegarek wyjęła z kieszeni komórkę i mp3 po czym skoczyła do wody.

Zamurowało mnie... Przecież... To ponad 120m w dół... Spojrzałam na polankę nie było na niej Sebastiana, on płynął ratować Pamelę. Jego ciemne od wody włosy wyglądały cudownie w wodzie. Co ja paplam... Ja przecież kocham Kubę. A może to złudzenie.

-Pamela ! Cholera jasna jeszcze ten pedał się do niej przypierdolił.-Usłyszałam głos Michała.
-Ale to nie pedał... -Szepnęłam w nadziei że nikt mnie nie słyszy.
-Taa ty w takich gustujesz, co Em?- Powiedziała Łucja. Dostała ode mnie z liścia.
-Emi ale ona ma rację od paru minut lampisz się na niego jak na obrazek. -Szepnęła Dominika.
-Spierdalaj! Nawet ty! Może lepiej by było jakbym to ja skoczyła nie Dawid bo on mi nic nie zrobił a to ja mu złamałam serce i zraniłam go! -Powiedziałam po czym pobiegłam w głąb lasu.

...

Biegłam przed siebie gałęzie raniły moją skórę płakałam gdy dobiegłam do polany zobaczyłam tam Pamelę. Siedziała bez ruchu jakby była w szoku było mi zimno. Spojrzałam na nią.
-P-pamela?
-Daj mi umrzeć...
-Co się stało... -Usiadłam koło niej.
-Widziałam go...
-Kogo ?
-Tego gościa którego zdjęcie masz w portfelu.-W moim portfelu było zdjęcie Dawida. Już wiem czemu kochałam Sebastiana on był identyczny jak Dawid... miał tak samo nieprzytomny wzrok i taki sam głos.A może Dawid przeżył przecież nie odnaleziono jego ciała...

wtorek, 10 stycznia 2012

rozdział 4

Rano obudziła mnie Łucja. Kuby już nie było wszyscy po za mną wstali. Pojedyncze promienie słoneczne wpadały do namiotu . Wyszłam z owego namiotu i przeciągnęłam się ospale. Powietrze było cudownie świeże a w tle można było usłyszeć śpiew ptaków i szum drzew. Jezioro było jeszcze zimne ale mimo to Kuba wraz z Dominiką ścigali się do drugiego końca. Michał sędziował. Kuba na mój widok przyśpieszył nie dając tym samym szans dla Dominiki.

-Wygrał Kuba!-Krzyknął dumnie Michał.
-Cześć skarbie, już wstałaś?- Podbiegł do mnie cały mokry i przytulił mnie mocno.
-Siostrzyczka mnie obudziła.
-No jasne , Łucja o co ja cię prosiłem?!- Krzyknął do dziewczyny siedzącej na molo i zajadającej się kiełbaskami z bułką.
-Nie miej jej tego za złe powinnam wstać już dawno temu przy tym że wczoraj nie piłam.
-Rozumiem ale późno poszłaś spać nie doczekałem się ciebie i sam zasnąłem.- Kończąc to zdanie pocałował mnie namiętnie. -Kocham cię.
-A ja ciebie skarbie.-Szepnęłam.


....


Następnie zjedliśmy śniadanie i wybraliśmy się na spacer. Całą grupką weszliśmy na klif. Spojrzałam na drugą stronę jeziora. I dostrzegłam Sebastiana siedzącego na trawie. Wyglądał cudownie. Biała nie zapięta koszula i szare rurki. Chyba bawił się z psem . Tak to był pies z tego co słyszałam nazwał go Kajtek.

-Na co patrzysz? -Zapytał mnie Kuba.
-Eee.. Yyyy... Ogólnie podziwiam przyrodę. -Skłamałam.
-Taa coś jakoś nie chce mi się w to wierzyć..."Miłość nie jest trwała lecz kochającej osoby nie okłamiesz" -Szepnął i pocałował mnie, miałam dziwne wrażenie że Sebastian to widział.




Pisane przy: Happysad-Czarownicy pies
Happysad-Wrócimy tu jeszcze
Happysad-Kostuchna

Dedykuję: Shion i przepraszam po raz kolejny

Wers pożyczony: z mojego pamiętnika

niedziela, 8 stycznia 2012

rozdział 3

Nagle poczułam na sobie ciepły dotyk.
-Emi, czemu nie siedzisz razem z nami.-Głos Kuby. Nie musiałam się odwracać by go poznać.
-Nie chcę.-Wstałam i rzuciłam się w stronę wody.
-Oszalałaś? W ubraniu? Mogłaś chociaż zdjąć te śliczną bluzkę kotku.
-Chciałbyś!- Zaśmiałam się patrząc w jego oczy. Popłynęłam na drugi brzeg jeziora i usiadłam za brzegu.
Cudowne niebo rozświetlone tysiącami gwiazd i piękny księżyc tęskniący za swą miłością, słońcem, której szuka po nocach. Cienie drzew poruszały się. Piękne uczucie chłodu ,uwielbiałam je . Teraz myślałam tylko o tej pięknej nocy.


-Nie powinnaś siedzieć tu sama. -Szepnął męski głos.
-K-kim jesteś?!- Odwróciłam się gwałtownie.
-Kim jestem? Mów mi Sebastian- Powiedział patrząc nieprzytomnym wzrokiem w kierunku mola.-Twój chłoptaś się martwi może cię do niego odprowadzę?
-N-nie dziękuję.- Przyjrzałam się nieznajomemu. Miał Brązowe włosy i piękne niebiesko-zielone oczy, jego cera była jasna jak puch śnieżny a usta pełne czerwieni, soczystej czerwieni.


Szybko odbiegłam do tyłu i wskoczyłam do wody. Gdy dopłynęłam sięgnęłam po ręcznik i weszłam do namiotu. Zastałam śpiącego Kubę. Wzięłam z niego przykład i zasnęłam.


Śnił mi się Sebastian był cudowny , nie rozumiałam sama siebie. Przecież kocham Kubę! A co jeśli wcale tak nie jest...


Pisane przy : Copeland - She Changes Your Mind

Rozdział dedykuję: Magdzie. Dziękuję ci za natchnienie :D

piątek, 6 stycznia 2012

rozdział 2

3.12

Wstałam obudził mnie sms od mamy
"Emilia gdzie jesteś? Wracaj do domu przepraszam cię. ;("
Miałam ją gdzieś teraz liczyło się moje szczęście nie jej.
-Nie śpisz?-Spytał zaspany Kuba.
-Nie dam rady kochanie...
-Przejmujesz się nią?... Jutro a raczej dziś.-Spojrzał na zegarek. -Pojedziemy nad jezioro odpoczniesz i ochłoniesz...
-Tak myślisz?
-Owszem...


...


11.12

-Czemu ja się zgodziłam żeby z wami jechać. -Usłyszałam głos Pameli siedzącej obok mojej siostry Łucji.
-Bo cię o to prosili?-Spytała 13sto letnia Łucja.
-Niby ta... -Przerwała jej Dominika.
-Już dojeżdżamy!

Wysiedliśmy z samochodu w poszukiwaniu idealnego miejsca do rozłożenia namiotów. Po godzinie szukania znaleźliśmy miejsce koło mola .Jezioro było cudowne z każdej strony otoczone zielonymi drzewami i krzewami, był tam jeszcze klif z którego kiedyś skoczył Dawid...

-Emi co tak stoisz chodź do wody! -Usłyszałam głos Dominiki.
-Dobrze...
-Emm! -Usłyszałam głos siostry.- Zabierz goo!

Wbiegłam do namiotu wystraszona. Kuba łaskotał moją młodszą siostrę. Kiedy weszłam przestał.
-Jak ty z nim wytrzymujesz?!
-Po polsku kochana.
Kuba podszedł do mnie i pocałował mnie namiętnie a ja zamykając oczy odwzajemniłam pocałunek.
-Fle.. obrzydliwi jesteście! -Usłyszałam głos Łucji. Nie przestając wysunęłam w jej kierunku środkowy palec prawej ręki z przekazaniem "Spierdalaj"

...

Wieczorem odbyło się ognisko wszyscy się cieszyli po za mną przypominałam sobie zdarzenia które stały się przy poprzednim wyjeździe.


pisane przy: happysad- Wrócimy tu jeszcze

rozdział 1

Obudziłam się w objęciach Kuby. Spojrzałam na okno. Było już świta. Nie chciałam wracać do domu, do tych wszystkich spraw które mi utrudniały życie. W objęciach Kuby czułam się doskonale. Jednak musiałam wstać a może po prostu tęskniłam za świeżym powietrzem?
Wstałam i wyszłam na balkon wyjęłam z torebki papierosy i zapalniczkę jednak nie zapaliłam. Obiecałam mu to... Lecz go już nie ma. Na ławce zobaczyłam siedzącą Dominikę wraz ze swoim bratem Michałem. Nagle usłyszałam jej wołanie skierowane do mnie.
-Emily! Zejdź tutaj!
-To wy wejdźcie na górę!
-Oke będziemy za chwilę!
Wyszłam z balkonu w celu ogarnięcia się i obudzenia Kuby. Gdy już się ubrałam i miałam pójść go obudzić ten stanął w drzwiach.
-Uwielbiam patrzeć jak się ubierasz. -Powiedział i uśmiechnął się.
-Miło...- W pół zdania przerwał mi Michał który przytulił mnie z całej siły.
-Emily! Jak dawno cie nie widziałem ostatnio na impre... -Przypomniał sobie co dokładnie się stało.-Jej przepraszam...


Dominika zabrała mnie do kuchni.
-Ej starczy tego Emi... Nie smuć się już... -Powiedziała przyjaciółka nalewając mleka do małego garnuszka.
-Nie smucę się. To wy próbujecie do tego doprowadzić. Powiedziałam wstając od stołu i wsypując kakao do czterech kubeczków z naszymi imionami.
-Rozumiem... Wiesz nowa dziewczyna wprowadziła się na osiedle...
-Jak się nazywa?
-Pamela może pójdziemy ją odwiedzić?
-Odwiedzić? Dominika ja nawet jej nie znam. -Spojrzałam przez okno zawsze to samo stare dęby i szare bloki oraz ławka przy moim ulubionym miejscu.Zobaczyłam dziewczynę miała szaro fioletowe włosy i jasną cerę ubrana w czarne rurki i koszulę biegała za małym kotkiem.
-Dominika to nie ona? -Wskazując na dziewczynę uśmiechnęłam się.
-Tak...
-Zaraz wracam...
Wybiegłam z domu i biegnąc po schodach coraz dłuższych i dłuższych ujrzałam drzwi. Wychodząc od razu zaczerpnęłam powietrza i uśmiechnęłam się.
-Hej! -Krzyknęłam do nieznajomej dziewczyny
-Cześć... -Podeszła do mnie zziajana Pamela.
-Jestem Emilia .
-Śliczne Imię...-Dziewczyna przypomniała sobie słowa Dawida "ona jest moją miłością".-Em ja jestem Pamela.
-Tak więc Pamela co powiesz na gorące kakao i rogaliki z dżemem malinowym?
-Chętnie.-Odpowiedziała i obie weszłyśmy do klatki w której mieszkał Kuba.

Po zapoznaniu wszystkich z Pamelą usiedliśmy i popijając kakao rozmawialiśmy. Kuba wspomniał o wypadzie nad jezioro wszyscy postanowiliśmy tam pojechać. Czy to nie urocze?...