-Wszystko było nie tak jak powinno, Kuba nie jest wcale taki jak sobie wyobrażałam... Ale to miało być inaczej! nie miało się skończyć na głupiej grze w butelkę i wyznaniu prawdy! -Myślałam , miałam ochotę powiedzieć to na głos. Emilia, opanuj się. Jakoś to wyprostujesz...
-A więc? -Powiedziałam sięgając po chusteczkę.
-On nie chciał , uwierz...
-Gdyby nie chciał nie zrobiłby tego co zrobił! -Wstałam , spojrzałam na półkę stało tam zdjęcie moje i Kuby z moich 16tych urodzin. Rzuciłam nim o ścianę.
-Cholera jasna Emi! Opanuj się co?
-A on się opanowywał kiedy pieprzył tę lafiryndę?! -Powiedziałam bez zastanowienia.
-Emilka! Opanuj się do cholery. Nie będę powtarzać! Nie pozwalasz sobie pomóc, wyjaśnij to z nim.
-Nie chcę go widzieć. -Mówiłam to z goryczą na ustach. Ale dlaczego? Ja go kocham nadal.
-Rozumiem. Ale nie kłam...
-Nie.. -Nie mogłam skończyć zdania. Nie dałam rady. Usłyszałam tylko jak drzwi się otworzyły. Poczułam na sobie ten dotyk , dotyk anioła. Byłam pewna że to ten którego kocham . Ten którego nie opuszczę. Odruchowo złapałam się za ramiona by dotknąć jego zimnych rąk. W miejscu ścisku nic nie było. Tak to tylko kolejne przywidzenie. Nie chcę tak. Ja chcę znów go zobaczyć! Znów poczuć woń jego perfum! I znów zatracić się w jego spojrzeniu. To wszystko przeze mnie.
-Emi... -Dominik podszedł do mnie i przytulił. Został mi tylko on... Tylko. Ale dlaczego?...
-No właśnie "dlaczego"? -Powiedziałam czując zimne łzy spływające po moich policzkach.
-Emi takie jest życie nie przejmuj się. Rano wszystko się wyjaśni.-Mówił to w taki sposób ciekawy sposób. Zasnęłam, nie wiem kiedy ale zasnęłam. Dominik odniósł mnie do łóżka a sam poszedł w kierunku drzwi.
-Dominik?-Mówiłam zaspanym głosem.
-Cii... Śpij... Rano wszystko się wyjaśni...
Jasne promienie przedzierające się przez zasłony dawały o sobie znać.
Myśl o tym co dziś będzie się działo nie dała mi nadziei na lepszy poranek. Już wiedziałam jak to wszystko się skończy. On pójdzie własną drogą a ja własną. Miłość ? Tak teraz nazywa się ranienie i zdradzanie ludzi? Dawanie im nadziei i opuszczanie po zaledwie chwili?! Tak to w 21 w. jest miłość! Poznawanie się przez internet... Spotkania które mają dać jakaś nadzieję. To jest miłość? Nie.. Miłość jest wtedy kiedy przechodząc ulicą koło człowieka wiesz że to ten, chcesz sie zatrzymać ale nie możesz. Jakaś siła mówi że musisz iść dalej pokonaj tą barierę. Kubę poznałam na koncercie. To dziwne ale wtedy gdy go zobaczyłam poczułam jak coś mnie ostrzega przed nim . Szkoda że nie posłuchałam...
-Emi śpisz? -Usłyszałam głos Dominiki. Dobiegał z za drzwi.
-Nie, wejdź.
-Rozumiem że teraz nie chcesz myśleć o tym co się wczoraj stało.
-Tak..
-Co powiesz na zakupy?...
-Dobrze ale weźmiemy Łucję i Dominika .
-Okey . Ubieraj się a ja poczekam w kuchni. -Powiedziała radosnym głosem.
-Um? Ale w co?...
-No dobrze maszkaro, idź się ogarnij a ja znajdę jakieś ciuchy...
Podreptałam w stronę łazienki. Odkręciłam kran i czekając aż woda naleje się do pełna myślałam... Nigdy jeszcze nie byłam na zakupach z powodu rozpaczy... Dalego więc miałabym iść teraz? Podeszłam do szafki wyciągnęłam z niej płyn do kąpieli i szampon. Natknęłam się na tabletki uspokajające łyknęłam jedną nie zapijając. Kaszlnęłam dwa czy trzy razy. Ściągnęłam wczorajsze ciuchy i wrzuciłam do kosza na pranie. Weszłam do wanny i tak jakby nigdy nic pogrążyłam się w kąpieli. Ciepła woda koiła mój ból w sercu. Gdy tylko zaczęła stygnąć wróciłam do świata żywych. Wyszłam z wanny i wytarłam się . Wysuszyłam włosy i skierowałam się w kierunku drzwi. Dominika pełna entuzjazmu podała mi czerwone rurki, luźną białą bluzkę z nadrukiem , czarne trampki , parę bransoletek i bandanę. Jak zwykle poszłam do łazienki przebrałam się i umalowałam. Wyprostowałam włosy, nałożyłam bandanę i już byłam gotowa ale w drzwiach stanęła Łucja była cała zapłakana.
-Emilka! -Krzyknęła a oniemiała Dominika podeszła do niej.
-C-co się stało skarbie... -Podeszłam do niej podobnie jak Dominika.
-Nasza mama ona...