Nagle poczułam na sobie ciepły dotyk.
-Emi, czemu nie siedzisz razem z nami.-Głos Kuby. Nie musiałam się odwracać by go poznać.
-Nie chcę.-Wstałam i rzuciłam się w stronę wody.
-Oszalałaś? W ubraniu? Mogłaś chociaż zdjąć te śliczną bluzkę kotku.
-Chciałbyś!- Zaśmiałam się patrząc w jego oczy. Popłynęłam na drugi brzeg jeziora i usiadłam za brzegu.
Cudowne niebo rozświetlone tysiącami gwiazd i piękny księżyc tęskniący za swą miłością, słońcem, której szuka po nocach. Cienie drzew poruszały się. Piękne uczucie chłodu ,uwielbiałam je . Teraz myślałam tylko o tej pięknej nocy.
-Nie powinnaś siedzieć tu sama. -Szepnął męski głos.
-K-kim jesteś?!- Odwróciłam się gwałtownie.
-Kim jestem? Mów mi Sebastian- Powiedział patrząc nieprzytomnym wzrokiem w kierunku mola.-Twój chłoptaś się martwi może cię do niego odprowadzę?
-N-nie dziękuję.- Przyjrzałam się nieznajomemu. Miał Brązowe włosy i piękne niebiesko-zielone oczy, jego cera była jasna jak puch śnieżny a usta pełne czerwieni, soczystej czerwieni.
Szybko odbiegłam do tyłu i wskoczyłam do wody. Gdy dopłynęłam sięgnęłam po ręcznik i weszłam do namiotu. Zastałam śpiącego Kubę. Wzięłam z niego przykład i zasnęłam.
Śnił mi się Sebastian był cudowny , nie rozumiałam sama siebie. Przecież kocham Kubę! A co jeśli wcale tak nie jest...
Pisane przy : Copeland - She Changes Your Mind
Rozdział dedykuję: Magdzie. Dziękuję ci za natchnienie :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz