wtorek, 24 stycznia 2012

rozdział 6

Spojrzałam w niebo jak kiedyś... Dawid był chłopakiem Dominiki, ciągle jej zazdroszczę i współczuję. Spotykałam się z Dawidem gdy ten był jeszcze w związku z Dominiką. Pewnej nocy gdy postanowiliśmy pojechać nad jezioro, stało się coś strasznego. Dominika przyłapała mnie i Dawida jak się całujemy. Ze łzami opadła na ziemię. Dawid biegł przed siebie. A ja nie wiedziałam co zrobić. Pobiegłam za nim gdy tylko do Dominiki dobiegła reszta. Lecz nie zdążyłam widziałam tylko jego cień wpadający do wody. Zamarłam miałam dość życia. Nie miałam dla kogo żyć. Jedyna myśl która przebiegła mi po głowie to żyletki. Miałam kilka w torbie. Wzięłam wówczas torbę i pobiegłam na tę polanę na której siedzę teraz czułam że ktoś mnie obserwuje. Ale nikogo tam nie było. Wyjęłam mały mieniący się przedmiot i już miałam przejechać nim po skórze gdy ktoś złapał mnie za ramię. i wypowiedział pamiętne słowa. "Jeśli kochasz to nie rań, a jeśli ranisz to nie kochaj...". To był werset z mojego pamiętnika nie wiem kto i jakim prawem go czytał ale miał rację. Nie powinnam. Zapomniałam o dotyku ale gdy puścił poczułam ból. Nie fizyczny tylko psychiczny. Straciłam go...

-Cholera straciłam go!- Krzyknęłam na głos.
-Em już dobrze. -Usłyszałam głos Dominiki.
-Domi ty nadal jesteś zła za to co zrobiłam.
-Emi jesteśmy przyjaciółkami nie jestem zła. -Poczułam ciepło. Tak ona mnie przytuliła. To było cudowne czułam się jakby to przytulał mnie Dawid. Może temu że on zawsze pachniał perfumami Domi? Sama nie wiem.
-Dziękuję ci Domi...-Nawet nie dostrzegłam kiedy odeszła od nas Pamela.
-Co się stało tak dokładnie? Pamela zapewne ci mówiła.
-Tak.
-A więc?
-Ona widziała go.
-Go? czyli kogo?... -Głos Dominiki stawał się coraz bardziej poważny.
-Dawida...-Łza kapnęła z policzka Domi na zimną ziemię.
-Ale on nie żyje!
-Wiem.
-Ona kłamie , ona nic nie wie!
-Mi też ciężko w to uwierzyć może warto to sprawdzić?
-Ja mam pewność że ona kłamie ale masz rację.

Postanowiłyśmy następnego dnia pogadać z Sebastianem. Dziwnie się czułam na myśl że mam z nim rozmawiać przecież to nie realne równie dobrze mogła pójść porozmawiać z nagrobkiem. Miałam w sercu taką nadzieję jak na jego tak zwanym pogrzebie. Miałam nadzieję że on żyje że to Dawid. Moja miłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz