-Bo ja Kocham Kubę, i nie chciałam by był raniony przez osobę taką jak ty. - Powiedziała z dominiacją w oczach.
-No to ciekawe moja droga. Chcesz mi zrujnować związek przez swoje zauroczenie moim chłopakiem?! Niee aż słuchać mi się nie chce. -Odeszłam od niej. Powoli zasypiając w namiocie usłyszałam brzęk telefonu.
-Taa?-Powiedziałam dziwnie obojętnym tonem.
-Emilia?
-Taa a z kim mam przyjemność.
-Dominik. Mówi ci to coś?
-Dominik?!- Podniosłam się z posłania i drgnęło mną coś.
-Tak Dominik. Och Emilia jak cieszę się że cię słyszę! Właśnie jestem w Zielonej Górze co ty powiesz na to żeby się spotkać?
-Dobrze czemu nie . Mam nadzieję że pamiętasz mój adres.
-Tak i to dobrze . -Powiedział z rozbawieniem w głosie.
-Jutro wracam do domu spotkamy się u mnie o 13 dobrze?
-Dobrze a teraz już dobranoc muszę kończyć. -Powiedział z troską w głosie.
-Dobranoc. -Powiedziałam i zachichotałam jak dziecko. Przycisnęłam czerwoną słuchawkę i czekałam aż nadejdzie błogi sen.
Rano obok siebie zamiast Dominiki zastałam Kubę, spał jak niemowlę. Bardzo mnie to cieszyło powoli pozbierałam większość swoich rzeczy, ogarnęłam włosy w niedbałego koka i obudziłam Łucję. Jako że mama się nią nie zajmuje postanowiłam z nią pogadać jak odpowiedzialna siostra. Zabrałam ją na spacer z początku szłyśmy w ciszy ale ona ją przerwała.
-Em?
-Tak? -Powiedziałam troskliwie patrząc się na niebo.
-Co chciałaś, chyba po coś mnie tu przyciągnęłaś nie?
-Tak chciałam z tobą pogadać o typowo babskich sprawach. -Powiedziałam a kątem oka ujrzałam że siostra patrzy na mnie jak na psychicznie chorą idiotkę.
-W dupie ci się poprzewracało?- Powiedziała śmiejąc się.
-Może, a co jeśli tak?
-To...
-No właśnie sama nie wiesz.
-Oj weź przestań. -Usiadłyśmy na trawie obie zbierałyśmy wszystkie myśli w jeden piękny wianek. Rozmowa się nie kleiła ale co z tego nie potrzebowałyśmy słów . Od dziecka dobrze się bawiłyśmy patrząc w niebo i rozmyślając . Czasem tylko wymieniłyśmy parę słów. Nasze relacje się popsuły gdy ojciec umarł na raka . Ja znalazłam ukojenie w muzyce a mama w alkoholu. Obie zapomniałyśmy o Łucji. a właśnie . Łucja. Z kont wzięło się to imię? Matka niegdyś była wierząca i a jej patronką była właśnie św.Łucja obiecała sobie że nazwie tak swoją drugą córkę. Chyba jeszcze nie wspomniałam że mamy też brata a jest nim właśnie Dominik wysłałam do niego esemes'a. " Dominik wezmę ze sobą Łucję dobrze?" Po chwili odpisał. "Jasne będziemy się świetnie bawić. Cieszę się na to spotkanie dziękuję ci Emi. ;)" Uśmiechnęłam się sama do siebie nawet nie zauważyłam kiedy odeszła ode mnie Łucja. Postanowiłam pójść do Sebastiana w celu pożegnania się .
-Cześć. -Powiedziałam do chłopaka siedzącego na trawie . -Mogłabym poprosić cię o numer kom.?
-Jasne . -Podając kolejne cyfry uśmiechał się . Pożegnali się po czym Emilia odjechała wraz ze znajomymi , chłopakiem i siostrą do domu . Przez całą drogę nie zamieniła z Kubą ani słowa. Cieszyła się na spotkanie z Dominikiem ale była zła na Pamelę . Gdy już doszłam do domu i ominęłam śpiącą matkę w pokoju zastałam Dominika.
-Cześć. -Powiedziałam.
-Heej! -Krzyknęła Łucja rzucając mu się na szyję .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz