wtorek, 10 stycznia 2012

rozdział 4

Rano obudziła mnie Łucja. Kuby już nie było wszyscy po za mną wstali. Pojedyncze promienie słoneczne wpadały do namiotu . Wyszłam z owego namiotu i przeciągnęłam się ospale. Powietrze było cudownie świeże a w tle można było usłyszeć śpiew ptaków i szum drzew. Jezioro było jeszcze zimne ale mimo to Kuba wraz z Dominiką ścigali się do drugiego końca. Michał sędziował. Kuba na mój widok przyśpieszył nie dając tym samym szans dla Dominiki.

-Wygrał Kuba!-Krzyknął dumnie Michał.
-Cześć skarbie, już wstałaś?- Podbiegł do mnie cały mokry i przytulił mnie mocno.
-Siostrzyczka mnie obudziła.
-No jasne , Łucja o co ja cię prosiłem?!- Krzyknął do dziewczyny siedzącej na molo i zajadającej się kiełbaskami z bułką.
-Nie miej jej tego za złe powinnam wstać już dawno temu przy tym że wczoraj nie piłam.
-Rozumiem ale późno poszłaś spać nie doczekałem się ciebie i sam zasnąłem.- Kończąc to zdanie pocałował mnie namiętnie. -Kocham cię.
-A ja ciebie skarbie.-Szepnęłam.


....


Następnie zjedliśmy śniadanie i wybraliśmy się na spacer. Całą grupką weszliśmy na klif. Spojrzałam na drugą stronę jeziora. I dostrzegłam Sebastiana siedzącego na trawie. Wyglądał cudownie. Biała nie zapięta koszula i szare rurki. Chyba bawił się z psem . Tak to był pies z tego co słyszałam nazwał go Kajtek.

-Na co patrzysz? -Zapytał mnie Kuba.
-Eee.. Yyyy... Ogólnie podziwiam przyrodę. -Skłamałam.
-Taa coś jakoś nie chce mi się w to wierzyć..."Miłość nie jest trwała lecz kochającej osoby nie okłamiesz" -Szepnął i pocałował mnie, miałam dziwne wrażenie że Sebastian to widział.




Pisane przy: Happysad-Czarownicy pies
Happysad-Wrócimy tu jeszcze
Happysad-Kostuchna

Dedykuję: Shion i przepraszam po raz kolejny

Wers pożyczony: z mojego pamiętnika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz